Witam!
Wrzucałam ostatnio na FP zdjęcie placków owsianych, dlatego dzisiaj o nich troszkę więcej, przepis i małą modyfikację, którą uskuteczniłam wczoraj :)
Placki owsiano- żytnie z bakaliami
-płatki owsiane
-płatki żytnie
-orzechy (dowolne, rozdrobnione)
-śliwki i morele suszone, pokrojone na małe kawałki (można dodać też suszone jabłko, żurawinę lub inne owoce)
-wiórki kokosowe
-2 jaja
Płatki zalewam wrzątkiem i przykrywam, po ok. 5 minutach odcedzam. Jajka mieszam z płatkami i pokrojonymi suszonymi owocami, dodaję wiórki i orzechy.
W zależności od tego, czy wolisz aby efektem końcowym były miękkie placki, czy raczej chrupiące z wierzchu ciasteczka możesz masę usmażyć na patelni lub upiec w piekarniku.
Mam patelnię, na której nie trzeba smażyć na tłuszczu, ale z ciekawości dodałam oleju kokosowego. Ładnie usmażyły się, były miękkie, ale po ok 2/3 godzinach od przygotowania dopiero nabrały smaku bakalii i dlatego są idealne do zabrania ze sobą w pudełku. Nie są mocno zwarte.
Wczoraj próbowałam upiec masę w piekarniku i również wyszły ładnie, ale miały inną konsystencję- płatki z wierzchu podeschły i stworzyły chrupiącą skorupkę, w środku masa pozostała lekko miękka. Mam stary, gazowy piekarnik i piekłam je w temperaturze 180-200 stopni jakieś 15-20 minut.
W zeszłą sobotę dodawałam migawki ostatnich dni, podobały się? :)
Jeżeli tak, to będę takie posty powtarzać, zatem proszę o komentarze ;)
Pozdrawiam!
piątek, 24 maja 2013
środa, 22 maja 2013
221. Stanie na głowie- mój pierwszy film!
Witajcie!
Wczorajszy dzień był pełen niespodzianek.
Ranne zakupy z synkiem i przyjaciółką poprawiły mi bardzo humor. Spędziliśmy bardzo miło czas :)
Kupiłam również dwa staniki, w tym jeden sportowy, zdążyłam go już wypróbować, z Zuzką ;) ZWOW #68 wczoraj skutecznie mnie wykończył, ale i wyzwolił chęć na więcej!
Nie, nie robiłam drugiego treningu, bo uważam, że ZWOWy są same w sobie wykańczające, jeżeli tylko dobierze się odpowiednio numerek, tempo i kilogramy do swoich możliwości. Jednak od kilku dni przewija mi się na tumblr obrazek "5 steps to headstand". Postanowiłam więc spróbować, skoro byłam już rozgrzana.
Chciałam przed filmikiem napisać jeszcze kilka słów, mam nadzieję, że przeczytacie;)
Wczoraj miałam świetny humor, gdy próbowałam stanąć na głowie walczyłam sama ze sobą, obawiałam się upadku, bo nikogo nie było obok mnie! Filmiki nagrywam bardzo często, nigdy się nimi nie chwalę, bo sprawdzam wyłącznie technikę, lub postęp i jak wygląda pozycja. Nie nagrywałam tego filmiku z myślą o pokazaniu, stąd nie zmieściły mi się nogi (nie pomyślałam, że je wyprostuję!), stąd niezbyt atrakcyjne tło. Ale kto nie próbuje ten nie ma, bardzo chciałam to zrobić i już samo oderwanie kolan od ramion odmieniło moje myślenie.
Nigdy nie spodziewałam się, że będę w stanie oderwać chociażby kolana od ramion! Gdy się to jednak udało już wiedziałam, że nie mogę odpuścić. Ta pozycja może nie jest zbyt wymagająca, dopiero przełamując strach przed upadkiem i barierę pod tytułem "NIE UDA MI SIĘ" odkryłam w sobie pokład energii i powtarzałam w myślach "DASZ RADĘ!". Synek zrobił mi fantastyczny prezent. Po dniu pełnym wrażeń i biegania dookoła fontannty postanowił uciąć sobie poobiednią drzemkę, co zdarza się rzadko, zazwyczaj śpi tylko raz rano. To dzięki temu spróbowałam, bo wykorzystałam daną mi okazję i zrobiłam trening, a potem na rozgrzanym rozłożyłam matę i SPRÓBOWAŁAM!
Jeżeli nie próbujesz to nigdy nie będziesz wiedzieć na co na prawdę Cię stać. Już dawno powtarzałam sobie i innym, że wszystko siedzi w głowie, ale dawno, tak jak wczoraj, nikt nie "palnął mnie w twarz" i nie pokazał, że to NA PRAWDĘ TAK JEST. Palnęłam się sama i oto mam :)
Zapraszam na film:
Dziękuję kuzynkowi za montaż ;)
MOC siedzi w Twojej głowie, pozwól jej się ujawnić!
Dzięki za uwagę, pozdrawiam!
PS. Czekam na Wasze historie o przełamywaniu strachu, "nie potrafię" itp. ;)
Wczorajszy dzień był pełen niespodzianek.
Ranne zakupy z synkiem i przyjaciółką poprawiły mi bardzo humor. Spędziliśmy bardzo miło czas :)
Kupiłam również dwa staniki, w tym jeden sportowy, zdążyłam go już wypróbować, z Zuzką ;) ZWOW #68 wczoraj skutecznie mnie wykończył, ale i wyzwolił chęć na więcej!
Nie, nie robiłam drugiego treningu, bo uważam, że ZWOWy są same w sobie wykańczające, jeżeli tylko dobierze się odpowiednio numerek, tempo i kilogramy do swoich możliwości. Jednak od kilku dni przewija mi się na tumblr obrazek "5 steps to headstand". Postanowiłam więc spróbować, skoro byłam już rozgrzana.
![]() |
| źródło |
Chciałam przed filmikiem napisać jeszcze kilka słów, mam nadzieję, że przeczytacie;)
Wczoraj miałam świetny humor, gdy próbowałam stanąć na głowie walczyłam sama ze sobą, obawiałam się upadku, bo nikogo nie było obok mnie! Filmiki nagrywam bardzo często, nigdy się nimi nie chwalę, bo sprawdzam wyłącznie technikę, lub postęp i jak wygląda pozycja. Nie nagrywałam tego filmiku z myślą o pokazaniu, stąd nie zmieściły mi się nogi (nie pomyślałam, że je wyprostuję!), stąd niezbyt atrakcyjne tło. Ale kto nie próbuje ten nie ma, bardzo chciałam to zrobić i już samo oderwanie kolan od ramion odmieniło moje myślenie.
Nigdy nie spodziewałam się, że będę w stanie oderwać chociażby kolana od ramion! Gdy się to jednak udało już wiedziałam, że nie mogę odpuścić. Ta pozycja może nie jest zbyt wymagająca, dopiero przełamując strach przed upadkiem i barierę pod tytułem "NIE UDA MI SIĘ" odkryłam w sobie pokład energii i powtarzałam w myślach "DASZ RADĘ!". Synek zrobił mi fantastyczny prezent. Po dniu pełnym wrażeń i biegania dookoła fontannty postanowił uciąć sobie poobiednią drzemkę, co zdarza się rzadko, zazwyczaj śpi tylko raz rano. To dzięki temu spróbowałam, bo wykorzystałam daną mi okazję i zrobiłam trening, a potem na rozgrzanym rozłożyłam matę i SPRÓBOWAŁAM!
Jeżeli nie próbujesz to nigdy nie będziesz wiedzieć na co na prawdę Cię stać. Już dawno powtarzałam sobie i innym, że wszystko siedzi w głowie, ale dawno, tak jak wczoraj, nikt nie "palnął mnie w twarz" i nie pokazał, że to NA PRAWDĘ TAK JEST. Palnęłam się sama i oto mam :)
Zapraszam na film:
Dziękuję kuzynkowi za montaż ;)
MOC siedzi w Twojej głowie, pozwól jej się ujawnić!
Dzięki za uwagę, pozdrawiam!
PS. Czekam na Wasze historie o przełamywaniu strachu, "nie potrafię" itp. ;)
poniedziałek, 20 maja 2013
220. Sałatka insiprowana tumblr'em.
Witajcie!
Dziś obiecana w poprzednim poście sałatka inspirowana zdjęciem z tumblr.
Ponieważ nie znam dokładnego przepisu to zaglądnęłam do lodówki i na szybko wykombinowałam co dodać do swojej wersji ;)
Pyszna (ostro- słodka) sałatka
-mieszanka sałat
-kilka truskawek
-porcja mięsa mielonego (nie kupujcie gotowego, proście o zmielenie w sklepie wybranego kawałka mięsa)
-woda
-wiórki kokosowe
-zmielone lub pokrojone różne orzechy (u mnie włoskie, na zdjęciu migdały można wykorzystać nerkowce by podkreślić jeszcze bardziej słodki smak)
-łyżka lub dwie oliwy lub oleju rzepakowego
-sól, pieprz i zioła do mięsa
Mięso wymieszaj z oliwą lub olejem, dopraw do smaku.
Na rozgrzaną patelnię wrzuć mięso uformowane w kulki z przyprawami i tłuszczem.
Podlej mięso wodą, by się poddusiło, przykryj.
W międzyczasie umyj sałatę i truskawki. Sałatę porwij na małe kawałki, a truskawki pokrój w plastry.
Orzechy można zmielić wcześniej, jeżeli używasz ich do owsianki lub pokroić przy przygotowywaniu sałatki.
Jako sosu użyłam wody z duszenia, była pachnąca ziołami i doprawiona, idealnie nadała się na dressing ;)
Na talerzu rozsyp sałaty, na środku połóż kulki mięsne, dookoła rozłóż truskawki. Posyp truskawki orzechami, a mięso wiórkami kokosowymi. Opcjonalnie dodaj łyżeczkę oleju kokosowego na gorące mięso.
Możesz wykorzystać inne owoce, świetnie nadadzą się np. winogrona!
Jeżeli ugotujesz worek ryżu i przygotujesz dwie porcje sałatki to uzyskasz dwa pyszne, pełnowartościowe posiłki zawierające węglowodany, białko oraz zdrowy, niezbędny tłuszcz.
Możesz jedną porcję zjeść w domu, a drugą zapakować na wynos do lunchboxa lub słoika!
Na koniec moja inspiracja:
Lubicie takie połączenia smaków? :)
Dziś obiecana w poprzednim poście sałatka inspirowana zdjęciem z tumblr.
Ponieważ nie znam dokładnego przepisu to zaglądnęłam do lodówki i na szybko wykombinowałam co dodać do swojej wersji ;)
Pyszna (ostro- słodka) sałatka
-mieszanka sałat
-kilka truskawek
-porcja mięsa mielonego (nie kupujcie gotowego, proście o zmielenie w sklepie wybranego kawałka mięsa)
-woda
-wiórki kokosowe
-zmielone lub pokrojone różne orzechy (u mnie włoskie, na zdjęciu migdały można wykorzystać nerkowce by podkreślić jeszcze bardziej słodki smak)
-łyżka lub dwie oliwy lub oleju rzepakowego
-sól, pieprz i zioła do mięsa
Mięso wymieszaj z oliwą lub olejem, dopraw do smaku.
Na rozgrzaną patelnię wrzuć mięso uformowane w kulki z przyprawami i tłuszczem.
Podlej mięso wodą, by się poddusiło, przykryj.
W międzyczasie umyj sałatę i truskawki. Sałatę porwij na małe kawałki, a truskawki pokrój w plastry.
Orzechy można zmielić wcześniej, jeżeli używasz ich do owsianki lub pokroić przy przygotowywaniu sałatki.
Jako sosu użyłam wody z duszenia, była pachnąca ziołami i doprawiona, idealnie nadała się na dressing ;)
Na talerzu rozsyp sałaty, na środku połóż kulki mięsne, dookoła rozłóż truskawki. Posyp truskawki orzechami, a mięso wiórkami kokosowymi. Opcjonalnie dodaj łyżeczkę oleju kokosowego na gorące mięso.
Możesz wykorzystać inne owoce, świetnie nadadzą się np. winogrona!
Jeżeli ugotujesz worek ryżu i przygotujesz dwie porcje sałatki to uzyskasz dwa pyszne, pełnowartościowe posiłki zawierające węglowodany, białko oraz zdrowy, niezbędny tłuszcz.
Możesz jedną porcję zjeść w domu, a drugą zapakować na wynos do lunchboxa lub słoika!
Na koniec moja inspiracja:
Lubicie takie połączenia smaków? :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)




